Wybrany autor: Conrad Darosareier-Stattoerr. Wybierz innego autora
Od przekazania władzy Nowemu minęło już 13 dni. Zgodnie z odpowiednim intermitii Nowy ma dokładnie 14 dni na powołanie nowych Aktywiuszy Consejatów. Został więc aż jeden dzień.
I co z tego? Chrzanić prawo, chrzanić zasady, Nowy może wszystko. Łącznie ze zmianą prawa, czego chociaż z szacunku do urzędu WT i własnej osoby nie powinien robić.
Wątpię, by komukolwiek udało się skonstruować rząd w tak krótkim czasie. Tym bardziej - Nowemu. Tak samo jest z Triumwirami: Triumwirem WT i Triumwirem Skabe - brakuje także ich. Celem Nowego powinno być przede wszystkim doprowadzenie państwa do stanu używalności. Fajerwerki zostawmy na później.
Dlatego - na przyszłość - proponujemy Nowemu głębsze zapoznanie się z obowiązującym prawem.
Dzisiejsza wersja testowa Atamana nosi numer 4040, co oznacza, iż dzień dzisiejszy jest czterdziestym kolejnym dniem mojej odysei z tym szatańskim tworem. Zdobyciem dnia czterdziestego jest algorytm wyszukiwania najkrótszej trasy między miastami.
Do dzisiaj, ukończone są: wydobycie, przetwórstwo, produkcja, podsystem działek, firm oraz wiele innych, drobniejszych rzeczy. Do ukończenia został transport oraz tzw. centrum handlowe - miejsce wymiany towarów.
Mimo, iż wersja 1.0 jest już na ukończeniu, nie oznacza to jednak zakończenia prac nad całością projektu. Na tym stopniu rozwoju skupiamy się generalnie na podstawowych funkcjach skryptu. W tym samym czasie powstają pomysły i funkcje ekstra, które zostaną dodane wraz z "service packiem 1".
W planach jest stworzenie międzynarodowej wersji Atamana, by móc jednocześnie podłączyć do systemu wiele v-państw i umożliwić handel międzynarodowy. Niezależnie od tego pomysłu, osobne instalacje systemu zostaną oddane na użytek Triumwiratu Erboki oraz, jeżeli rozmowy się powiodą, na użytek Królestwa Dreamlandu. Jesteśmy otwarci na wszelkie propozycje współpracy ze wszystkimi v-państwami.
Od dzisiaj КЕ jest agregowana przez Planetę Mikronacji - serwis zbierający najświeższe wiadomości z agencji prasowych i gazet całego v-świata :). Serdecznie dziękujemy Administratorom!
Link do Planety Mikronacji
W przypływie hm... weny nieartystycznej (antyartystycznej!) stworzyłem coś, co można nazwać tapetą. Tapetą erbokańską :).
Zapraszam: tutaj (4.0 MB)
КЕ stała się ostatnimi czasy agregatem dla następcy Epopei - Ksiąg Erbokańskich. Przez cały okres mojego v-panowania, z oczywistych powodów, dla których nie chcę się tu rozpisywać (КЕ powstała przecież jako odpowiedź na Miejskie Graffiti) nie publikowałem tutaj żadnych poważniejszych artykułów.
Od sześciu dni urząd Wielkiego Triumwira po raz drugi pełni Bogusj de Cubalibre, były Aktywiusz Consejatu Spraw Zagranicznych. Naszym zadaniem, jako jedynego aktywnego czasopisma na terenie Triumwiratu, jest bieżące komentowanie spraw wewnętrznych państwa oraz bezlitosna krytyka poczynań Nowego.
Mam nadzieję, iż będziemy się nieźle bawić!
Kiedy pył ostatni już opadł, a wojska erbokańskie zostały pokonane ostatecznie, nadszedł czas na dokładną ocenę sytuacji. Triumwirowie zebrali się w kancelarii Skabe Triumwirów w oczekiwaniu na gońca księcia Bogusława.
Atmosfera stawała się z minuty na minutę coraz bardziej napięta. Triumwirowie patrzyli na siebie coraz bardziej nerwowym wzrokiem. Tylko pałacowi urzędnicy przerywali ciszę przynosząc różne pisma księciu Erykowi do podpisania. Nikt nie mógł uwierzyć, że struktury tak potężnego państwa mogły lec w gruzach w przeciągu parunastu minut.
- Wiadomość dla triumwira Aleksandra z dworu w Sabannie – zaanonsował jeden z urzędników wchodząc do kancelarii.
- O, to do mnie. W końcu jakaś odmiana – spróbował rozluźnić atmosferę triumwir Aleksander. Urzędnik podał mu pismo i czekał na kolejne rozkazy. Triumwir zaczął czytać pismo i nagle przerwał. – Proszę, by opuścił nas pan na chwilę – powiedział wskazując drzwi urzędnikowi, który niezwłocznie polecenie wykonał. – Mam dla nas, panowie, nieciekawe wieści. Panowie arkońscy postanowili przyłączyć się do księcia Bogusława. Zgodnie z procedurami wybrali nowego triumwira prowincji.
- Tak to jest, jak się daje chłopom za dużo wolności... – rozpoczął triumwir Alastor.
- Cisza! Zgodnie z prawem Triumwiratu powinieneś opuścić natychmiast Skabe. Z oczywistych względów utrzymuję cię na stanowisku triumwira.
- Ale... to jest niezgodne z aktem założycielskim! – zaprotestował triumwir Alastor.
- Jeżeli ma pan jakieś zastrzeżenia, to poinformuję pana, iż sąd administracyjny, mimo takiego a nie innego stanu rzeczy, wciąż funkcjonuje – ostatecznie ukrócił dylematy triumwira Alastora książę Eryk.
W niecałe pięć minut później wśród rzeszy urzędników pojawił się generał Neumann. Poinformował on, iż książę Bogusław zamierza przybyć na obrady Skabe. Po wygłoszeniu wszystkich grzecznościowych formułek generał wycofał się. Chwilę później do kancelarii wkroczył dumnie książę Bogusław.
- Triumwirze! Wojska nowofurlandzkie stoją pod miastem – poinformował księcia Eryka jeden z jego podwładnych.
- Rozumiem. Nie mamy innego wyjścia. Proszę postawić wszystkie chorągwie w stan pogotowia i sprowadzić tutaj wszystkich triumwirów – zakomenderował ostrym tonem triumwir.
Chwilę potem w gabinecie księcia pojawili się panowie Aleksander i Alastor. Gospodarz poinformował ich o zaszłych wydarzeniach, po czym wywiązała się taka oto rozmowa.
- Proponuję ewakuację Pałacu razem z całym skarbcem – rzekł książę Alastor. – Nie możemy pozwolić, by to wszystko dostało się w jego ręce.
- Nie ma się co martwić. Nie pokona naszych wojsk – zapewnił triumwir Eryk.
- To są mżonki. Nie jesteśmy przygotowani na uderzenie tak dużego wojska – odparł książę Aleksander. – Zmiecie nas w proch. Według naszych informacji ma około czterech-pięciu tysięcy woja.
Nagle szum wielki i wrzawa przeogromna stała się na przedpolu Temidy, a ogłosy jej do gabinetu triumwirów dobiegały. Szczęk metalu, rumor zbroi, uderzenia mieczem o miecz. Bitwa.
Przegrana. Triumwirowie nie mieli czasu nawet się rozeznać w sytuacji, kiedy ichnie wojska, pod naporem armii bogusławskiej, wycofały się wprost na podwórze pałacu triumwirowskiego.
Pierwsze w ruch poszły chorągwie teutońskie. Ich cechą rozpoznawczą, oprócz sztandarów w barwach teutońskich, były wielkie skrzydła doczepiane koniom oraz wielkie pióropusze przymocowane do hełmów rycerzy. Ci, którzy ośmielili się stanąć do bitwy z niezwyciężoną armią nowofurlandzką, ginęli zmiażdżeni strachem na sam ich widok.
Tak, jak przewidywał generał Neumann, miasto nie było praktycznie przygotowane do obrony. Formowane na szybko chorągwie i oddziały wojsk wielkitriumwirowych zostały rozgromione przez rycerzy teutońskich. Kiedy kurz pierwszego natarcia opadł, generał rozkazał lekkiej jeździe oczyścić przejazd do Pałacu Triumwirów Arkońskich, który, jako drugi największy w Temidzie, książę Bogusław planował obrać sobie za siedzibę.
Generał Neumann był jednym z najlepszych generałów swoich czasów. Odnosił liczne zwycięstwa, przy czym jego najbardziej spektakularną wygraną była bitwa pod sarmackim Grodziskiem, gdzie stanął on na czele wojsk dreamlandzkich.
Kiedy tylko lekka jazda zabezpieczyła przejazd do Pałacu, książę Bogusław, wraz ze swoim orszakiem wyruszył osobiście zająć budynek. Wojsko arkońskie stawiało dzielny opór przeważającej dywizji nowofurlandzkiej, lecz szybko oddała pałac w ręce zdrajców.
Zająwszy gabinet triumwira Arkony, książę Bogusław wysłał posła do Pałacu Triumwirów ze specjalnym listem. Pisał w nim, co cytuję:
„Szanowni Triumwirowie Erbokańscy!
Stanąłem dziś z wojskiem mym u bram Temidy wrogo zaatakowany przez waści wojska. I, przyznam, z niemałym trudem je pokonałem” – pisał książę, nadto umniejszając swojej przewadze. – „Uznałem swe zwycięstwo nad waści wojskami za swe wielkie osiągnięcie, a sam waści atak, za wyraz wrogości” – ciągnął swe wywody. – „Zatem – oczekujcie mnie waść panowie dnia jutrzejszego, kiedy słońce w swym najwyższym punkcie zasiądzie”.
Cały dzień zszedł księciu Bogusławowi na planowaniu następnych ruchów oraz dyskusjach z generałem Neumannem. Kiedy zapadł zmrok, książę wydał wielką ucztą, w której uhonorował generała buławą hetmańską.
- Gratuluję waszej książęcej mości wygranej – chwalił księcia kanclerz Albon. – Nikt inny lepiej by tego nie zrobił. Jutro te erbokańskie psy będą jadły waszej książęcej mości z ręki. Ulegną potędze waszej książęcej mości i poddadzą się, oddawszy stolec wielkitriumwirowskie w nasze ręce.
- Dobrze wiesz, margrabio, że nie taki jest mój cel. Najważniejszy jest pokój między bratnimi narodami erbokańskimi, który tylko siłą można zaprowadzić.
Na dworze w Adamas sala balowa pękała od gości. Swą obecnością, zaszczycili księcia Bogusława najznamienitsi nowofurlandczycy, z Albonem z Cintry na czele. Ciżba piła i tańczyła, śpiewała i pod stołem wylegiwała. Książę Bogusław, do wczoraj jeszcze noszący godność triumwira, pewien był swojego zwycięstwa nad panami erbokańskimi.
- Panów arkońskich mam już po swojej stronie – przechwalał się ów waść margrabiemu Albonowi. – Te głupie kundle sądzą, że dam im wolność od tego ich księciunia. Nigdy! Kurę znoszącą złote jajka mam puścić samopas? Pod samą ich tą wiejską stolicą takie pokłady złota stoją, że pół Sarmacji wykupić by można. A co w tym najśmieszniejsze? Że sam Aleksander nic o niczym nie wie. Zdziwią się jutro waść triumwirowie, gdy ma armia rozgromi ich żołnierzyków, a z zaskoczenia Temidę zajmę.
- Genialny plan, wasza książęca mość – pochwalał, choć nieszczerze i z trwogą w sercu, margrabia Albon.
- A sztuką w tym wszystkim – kontynuował swój wywód książę Bogusław – jest nie tyle zajęcie miasta czy inne małostkowe rzeczy. Ważne jest, by zachować pozory, tej ich rozdmuchanej demokracji. Żeby nigdzie za granicę nie doszły o niej wieści, by żadnego ucha głowy koronowanej one nie sięgnęły.
- Za to wasza książęca mość politykiem wielkim, a nie tylko generałem jesteś. Rad jestem, iż mogę waści służyć – sztucznie podlizywał się księciu margrabia.
- Cała, ale to cała przyjemność po stronie mej – zakończył rozmowę z margrabią i powstał. Podniósłszy głos rozpoczą przemowę do ogółu – Szanowni zebrani! Rad byłem sprosić dziś państwa na ową ucztę, jakiej adamańskie ziemie od mojego dzisiejszego obiadu nie widziały. Wczorajszego wieczoru zmarł panujący nam miłościwie książę Henryk, wielki triumwir erbokański. Dzisiejszego ranka, na mocy danej mi przez akt założycielski i inne ustawy, zadecydowałem o secesji ziem nowofurlandzkich spod berła wielkotriumwirowskiego.
Nagle zebrani ucichli. Kilku szlachcicom cisnęło się na usta słowo „zdrada”, tu i ówdzie ciżba wydawała z siebie pomruki niezadowolenia, lecz nikt nie śmiał wystąpić otwarcie przeciwo księciu Bogusławowi.
- Jeszcze jutro zbrojnie ruszymy na Temidę – kontynuował przemowę książę – by dokończyć dzieła naszych przodków i ostatecznie podporządkować sobie potęgę erbokańską – przemowa księcia trwała jeszcze i z piętnaście minut, aż szlachta znużona boskimi planami swego pana, zainteresowanie swe odnalazła w trunkach wszelkiej maści, specjalnie na tą ucztę z piwnic adamańskich wywleczonych.
Około północy ciżba adamańska rozpierzchła się po stodołach i stajniach książęcych, by tam w upojnym śnie, pośród zwierząt i gnoju, przeżyć kaca, jakiego nie dane im było przez całe ich, niekiedy pamiętające Chrystusa, żywota mierne przeżyć.
Mimo długiej uczty, książę i jego najbliższa służba, w tym najznamienitsi erbokańscy generałowie: Onorowow oraz Neumann byli całkowicie trzeźwi. Co więcej – byli gotowi do drogi. Specjalnie na tą wyprawę wydzielono z książęcego wojska grupę pułków liczącą około pięciu tysięcy zbrojnych. Były pośród nich największe furlandzkie chorągwie, takie jak Nowalskiego czy Littendorffa.
Długi orszak wojenny, na który prócz piechoty, składały się także tabory wozów i stada jazdy, ciągnął się kilometrami do granicy Nowej Furlandii z Księstwem Temidy. Po drodze księciu Bogusławowi towarzystwa dotrzymywał znany nam już margrabia Albon, którego to władca ustanowił swoim kanclerzem.
- Nie sądzisz waść, że branie stolic szturmem, a stolca wielkotriumwirowskiego siłą, przerostem jest formy nad treścią? – zagadną swego pana margrabia.
- Trzeba wziąć ich z zaskoczenia, bo pierwszy atak zawsze jest najważniejszym. Trochę feierwerken nie zaszkodzi, a i respekt większy ku nam poczynią. Widzisz, waćpan margrabio, to, co wyczynia się tam w stolicy, to jeno zdrada jest. Ja jedynie pragnę ojczyźnie naszej się przysłużyć, jej dobro jest dla mnie najważniejsze.
- Jeśliś waćpan pewien w tym, co mówisz, to życzę waćpanu świetlanej przyszłości – odpowiedział margrabia, jednakże nie do końca wierząc w słowa księcia.
Tymczasem orszak książęcy powoli przekraczał granicę między państwami. Słońce leniwie wzbraniało się przed wzejściem, jakby nie chciało dopuścić do realizacji planów księcia.
Książę zarządził postój wojsk niedaleko wioski zwanej Kamieńcem. Tam też cała armija przeszła ostateczny przegląd dokonany przez jej głównodowodzącego, generała Neumanna. Z obawy o swoje bezpieczeństwo książę Bogusław postanowił usunąć się na tyły armii i oddać przewodnictwo generałowi.
Wioska leżała około pięciu godzin drogi od Temidy, więc by przybyć na miejsce jeszcze przed rozpoczęciem codziennego obrządku dworskiego, armia musiała wyruszyć jak najszybciej. I tak też się stało. Prowadzona przez generała Neumanna, dotarła pod Temidę szybciej niż sądzono.
Słońce powoli wznosiło się na wyżyny swoich możliwości, strzelając na oślep promieniami ku wojskom księcia Bogusława niczym do wroga. By nie burzyć pokoju wokół Temidy, wojsko zatrzymało się około dwóch kilometrów od miasta. Książę posłał na dwór posła z informacją o swoim przybyciu, a następnie rozkazał Neumannowi przygotować wojsko do ataku na miasto.
Księżyc panował dumnie nad temidańskim niebem, kiedy to w całym swym majestacie, książę Henryk z Adamas, wielki triumwir erbokański, wkroczył do swej kancelarii w samym sercu Pałacu Triumwirów. Starszy już książe, trapiony dzień cały złymi przeczuciami, dziękował bogom za pomyślne zakończenie się tego dnia. Ostało mu jeszcze na pulpicie listów parę do odczytania, co zamierzał uczynić w tej chwili.
Rozsiadł się książę na swym wielkotriumwirowskim stolcu, złapał oddech i wziął w dłoń pierwszy z brzegu list. Złamał pieczęć, po czym zaczął czytać: „My, Wielki Książę Sarmacji, poddajemy się pod opiekę...”. Natychmiast odłożył list uznając go za niewiele wart. Nie miał czasu na zajmowanie się takimi drobnostkami. Drugi list także niezbyt zainteresował księcia. „Szlachta dreamlandzka prosi o protekcję WXM w sprawie...” - rozpoczynała się błagalna litania, długa a jakże nudna. Te i parę innych listów przerzucił książę na stertę dokumentów do przekazania Aktywiuszowi Spraw Zagranicznych.
„My, Bogusław, z Bożej łaski książę nowofurlandzki ... wypowiadamy niniejszym Akt Założycielski i traktat inkoroporacyjny ... odrzucając zwierzchność WXM nad naszymi ziemiami...” – głosił któryś z kolei list. Nie było jednak dane księciu doczytać tego listu do końca, gdyż przeczytawszy pierwsze jego akapitum, padł w objęcia swego stolca niczym martwy.
O poranku dnia następnego, martwego księcia znalazła jego gospodyni, która jak co dzień, od wielu, wielu lat, przychodziła wczesnymi godzinami uprzątnąć gabinet, zanim jeszcze sam wielki triumwir nie zdążył się do niego doczłapać.
- O Boże! Jezus Maria! Ratujcie wszyscy święci! – Zanosiła swój lament gospodyni. – Ratujcie! Książę nasz dobrodziej martwy leży w swej komnacie! Ludzie!
Natychmiast w kancelarii zebrało się moc pałacowych urzędników. Nadworny medyk zaraz po swym przybyciu przepędził całą tłuszczę i jął cucić księcia. Było jednakże za późno. W niecałe pół godziny później Skabe zebrało się i komisyjnie zatwierdziło opróżnienie się erbokańskiego stolca.
- Szanowni waćpanowie, mimo tak wielkiej tragedii, należy jak najszybciej zająć się sprawami bieżącymi – rozpoczął triumwir Eryk, władca Ziem Triumwirów, które w onym czasie zwały się jeszcze Księstwem Temidy.
- Z tegoż, co widzę, mamy nie tylko ten jeden problem – zaczął tajmniczo triumwir Aleksander, pod którego berłem cała Rzeczpospolita Arkońska stała. – Widział ktoś triumwira Nowej Furlandii? Moi państwo, książę Bogusław zerwał traktat.
- Zdrada! – zakrzyknął Alastor, triumwir Państwa Świetlików.
- Zdrada! Zdrada! – pochwycili za nim wszyscy członkowie Skabe.
- Cisza! – zakrzyknął książę Eryk. – W obliczu tego nieszczęścia a i na pewno nieuniknionej wojny z Furlandią, musimy szybko podjąć pewne kroki.
- Proponuję, by wasza książęca mość przejął jednoosobowo obowiązki wielkotriumwirowskie, jako najstarszy i najbardziej zaufany z nas – wnioskował książę Aleksander.
- Popieram – rzekł triumwir Alastor.
- Nie mam innego wyjścia, jak przyjąć ten zaszczyt – rzekł z niekłamaną skromnością pan Eryk. – Należy zmobilizować wojska, by pilnowały granic nowofurlandzkich. Musimy także rozpocząć procedurę elekcji nowego władcy. Waść Aleksandrze, każ zaraz rozesłać listy do stolic sprzymierzonych.
- Nie zapomnij tym razem o panach arkońskich. Wspomnij, jak przed laty roznieśli oni ogniem i mieczem sejm elekcyjny, kiedy nie byli na niego sproszeni – ostrzegł książę Alastor
- Triumwirze Alastorze, podejmiesz się waść sprawą wojsk? – zagadnął książę Eryk.
- Z największą chęcią, mości panie, jednakże sądzę, iż pułkownik Salvepol jest do tegoż bardziej przysposobiony – odparł triumwir Alastor.
- Wezmę i go pod uwagę, szanowny triumwirze. A teraz, panowie, radzę – do obowiązków – zakomenderował książę Eryk.
Książę Aleksander opuścił kancelarię wielkotriumwirowską wraz z innymi członkami Skabe. Przy wyjściu mosiężne drzwi do tegoż gabinetu zostały zapieczętowane osobno przez każdego z triumwirów, a straż ich pilnująca, otrzymała specjalne zadania.
Następnie skierował się do swojego gabinetu, który leżał kawałek drogi od kancelarii. Zazwyczaj przebywał tam jedynie w czasie, kiedy sytuacja wymagała możliwości natychmiastowego kontaktu z wielkim triumwirem, gdyż na obrzeżach Temidy ufundował sobie niewielki pałacyk, w którym zazwyczaj spędzał swój czas przebywając w Temidzie.
Siadł przed ogromnym biurkiem, pochwycił w dłoń pióro i jął pisać. I tak zeszła mu jedna godzina, a potem następna. Następnie zapieczętował każdy z listów pieczęcią Skabe Erboki i zwołał posłów.
- Oto, listy do władców sprzymierzonych: do Dreamlandu, Sarmacji, Scholandii, Tuolelenkki a także do panów arkońskich – ketopromlandzkich, kiryjskich, marchewnych i innych. Mają oni wyznaczyć po kandydacie na wielkiego triumwira. Spieszcie się, wróćcie jak najszybciej – rozkazał książę posłom, który jeszcze tego dnia ruszyli w drogę.
W chwili opuszczania przez posłów gabinetu księcia Aleksandra, wbiegł doń zdyszany triumwir Eryk, dzierżąc w dłoni list.
- Posłaniec właśnie przyniósł list od księcia Bogusława. Pisze, iż żałuje on swojej decyzji i błaga o ponowne przyjęcie go w poczet Skabe. Na znak tegoż przybędzie jutro z niewielką kompanią ubezpieczającą do Temidy. Chce wziąć udział w elekcji – wyrzucił z siebie jednym tchem książę Eryk.
- Pokojowo? Z kompanią? Wątpię. Czyż nie widzisz w tym, panie bracie, intrygi? – zwerbalizował swe kompleksy spisku światowego książę Aleksander. - Niech pułkownik Salvepol przygotuje miasto do obrony.
- Czyż odjęło waści zdolność myślenia?
- Nie zaprzeczam. A tymczasem, polecam wyczekiwać posłów dreamlandzkich, jeśli waści tak bierno – zakończył triumwir Aleksander i wyszedł z gabientu.
Mało się ostatnio w naszej Erboce dzieje, oj mało. Co jakiś czas Wielki Triumwir w stanie wskazującym prześle jakąś wiadomość, tudzież ktoś z ekipy wrzuci zdjęcie na Graffiti.
W imieniu RKJ proponuję (otwarcie;) stworzyć międzynarodowy konkurs gry w IcyTower. Gra ta zdaje się być znana większości z nas, więc dzięki temu możemy zgromadzić wokół imprezy więcej ludzi. Przy okazji można zorganizować parę czatów oraz innych okazji, może też dodatkowe konkursy, zakłady? I co najważniejsze - konkurs może być dobrym sposobem na ożywienie Triumwiratu i jego promocję w v-świecie.
Dla tych, którzy jeszcze nie grali w tą grę: IcyTower to bardzo prosta gierka, w której za pomocą spacji i strzałek mamy zaprowadzić małego, ale za to skocznego ludzika na jak najwyższe piętro. Wydaje się łatwe:)? Spróbujcie sami!
(Obrazek za: IcyTower.com)
Pierwszego dnia sierpnia bieżącego roku decyzją lorda kurnika została uchwalona trzecia konstytucja Korony Jajeczka w wersji trzeciej (K3B). Konstytucja została dostosowana do aktualnego stanu prawnego. Część idei zostało zaczerpnięte z fabelli Imperium Pisanki Narodowej.
Jedynym urzędnikiem Korony stał się lord kurnik. Wszystkie inne stanowiska zostały zniesione, a ich obowiązki zostały przekazane głowie państwa. Instytucja parlamentu została zlikwidowana, ale za to powstał Rząd Korony Jajeczka. Składa się on z lorda kurnika oraz ministrów (doradców).
Całkowicie zreformowane zostały Siły Zbrojne, a nazwy stopni wojskowych zostały znormalizowane. Wojsko nadal dzieli się na trzy grupy, ale od teraz są to wojska lądowe, morskie i powietrzne.
Dodano także organizację nazwaną Sztabem Generalnym. Jest to połączenie Rządu Korony oraz Sił Zbrojnych, którego działania są tajne i jako takie mają ogromne możliwości.
Jak dotąd nic nie zmieniło się jeszcze w rozdziale o Kościele Marchewki. Ta instytucja na tą chwilę jest całkowicie martwa i bierze się pod uwagę jej całkowitą likwidację.
Ostatnia konstytucja przetrwała rok. Ile przetrwa ta?
W dniu 28.07.2009 odbył się uroczysty czat na kanale Triumwiratu Erboki, podczas którego Lord Kurnik oficjalnie ogłosił otwarcie naszego serwisu Красная Ербока.